www.or.org.pl
 
Start arrow Kraj arrow Skazani za hajlowanie
Menu
Start
Działania prawne
Sfera edukacji
Konkurs J.J.Lipskiego
Monitoring mediów
Oświadczenia
Spotkania otwarte
Konferencje
Sprawozdania
- info ---------------------
Warto przeczytać
Kraj
Świat
----------------------------
Linki
Znajdź
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Gościmy
Aktualnie jest 29 gości online
Skazani za hajlowanie Drukuj E-mail
piątek, 05 12 2008
Pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zakaz publicznego podnoszenia rąk w faszystowskim geście - to kara dla członków ONR.

 

Prokuratura to postanowienie zaskarżyła, a Sąd Okręgowy w Opolu je uchylił, więc proces zaczął się od nowa.

Jako biegłego powołano historyka dr Dariusza Libionkę z Państwowego Muzeum na Majdanku. Powiedział, że wzniesiona ręka z dłonią ku ziemi kojarzy się z ruchem faszystowskim i nazistowskim .

Krzysztof F., jedyny oskarżony obecny w sądzie, w ostatnim słowie mówił: - Oddawałem cześć bohaterom. Nie zrezygnuję z tego gestu, bo jest częścią tradycji.

Sędzia Piotr Stanisławiszyn uznał oskarżonych za winnych i skazał Krzysztofa F. i Karola L. na karę pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, dozór kuratora sądowego i tysiąc złotych grzywny. Piotr B. (hajlował raz, w 2007 r.) został natomiast skazany na karę czterech miesięcy w zawieszeniu na trzy lata, dozór kuratora sądowego oraz 600 zł grzywny.

Sąd zakazał oskarżonym publicznego hajlowania. - Niech to będzie wyraźnym sygnałem dla organów ścigania, że nie ma na to akceptacji - mówił sędzia. Dodał, że kary są w zawieszeniu, bo wcześniej oskarżeni nie byli karani.

Wyrok jest nieprawomocny. ONR-owcy będą apelować. - Choćby do Strasburga - powiedział nam F. - Z hajlowaniem mamy do czynienia, gdy ktoś oddaje cześć Hitlerowi. Gdybym powiedział "Heil Hitler", to od razu potem strzeliłbym sobie w łeb.

Marcin Kornak, redaktor naczelny magazynu antyfaszystowskiego "Nigdy więcej": - W przeszłości były wyroki w tego typu sprawach, ale sąd zawieszenie kary tłumaczył niską społeczną szkodliwością czynu. Często też sprawy umarzano, uznając, że nie doszło do naruszenia prawa. Dzisiejszy wyrok to krok do przodu, ale także respektowanie standardów obowiązujących w UE.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Izabela Żbikowska, Opole

wtorek, 07 09 2010